Przejdź do treści

W 732 roku doszło do bitwy między wojskami muzułmańskimi a frankijskimi. Bitwa rozegrała się pod Poitiers, w pobliżu Tours. Arabskie źródła określają miejsce bitwy jako Balāṭ asz-Szuhadā’, czyli Pole Męczenników.  Wojskami arabskimi dowodził ‘Abd ar-Raḥmān al-Ghāfiqī, frankijskimi – Karol Młot – Charles Martel, majordomus Merowingów.

W Ifrīqijji władzę kalifa Hiszāma Ibn ‘Abd al-Malika (724–743) reprezentował ‘Ubajda Ibn ‘Abd ar-Raḥmān as-Sulamī . To on w roku 730 lub 731 mianował w imieniu kalifa już po raz drugi namiestnikiem kalifa w Andaluzji ‘Abd ar-Raḥmāna al-Ghāfiqiego. Nie lubili się.

W literaturze muzułmańskiej opis bitwy, a właściwie wzmianki o niej, pojawiają się późno, bo dopiero w XI wieku i to w opracowa-niach pochodzących z arabskiej Hiszpanii.

W 732 r. ‘Abd ar-Raḥmān al-Ghāfiqī wyruszył na północ – do Akwitanii. Wybrał drogę od zachodu przez Pireneje; dotych-czas arabskie podboje unikały gór i kierowały się na północny wschód – ku Septymanii, która za Wizygotów należała do Hiszpanii. 

 

Powody, dla których ‘Abd ar-Raḥmān wybrał tę trasę wiążą się z wewnętrznymi konfliktami na północy Półwyspu. Oto jak je opisuje Al-Maqqarī:

[Al-Maqqarī, Nafḥ aṭ-ṭīb, wyd. cyt., t. III, s. 18:]

Po nim (Jaḥji Ibn Salamie al-Kalbim) namiestnikiem został ‘Uthmān Ibn Abī Nis‘a al-Chath‘amī. Ibn Baszkuwāl  powiada: Przybył do Andaluzji z ramienia ‘Ubajdy Ibn ‘Abd ar-Raḥmāna as-Sulamiego zarządcy Ifrīqijji – w sza‘bānie roku sto dziesiątego (8.XI.728-6.XII.728). A po pięciu miesiącach (koło początku kwietnia 729 r.) nagle został usunięty. Centrum jego władzy znajdowało się w Kordobie.

Wiadomo, że ‘Uthmān jako Munnuz (a to najwyraźniej znie-kształcone imię: Bū Nis‘a) rozlokował się u podnóża Pirenejów w Cerdanii i nawiązał kontakty z księciem Akwitanii Eudosem. Jak powiadają muzułmańskie źródła, walczył o prawa swoich współbraci w miejscowości Llívia. Dotychczas tłumaczono to tym, że bronił swoich współbraci z Libii (sic!), ale to wyraźna omyłka i pomieszanie Llívii z Libią. A w „Kronice mozarabskiej” tak opisano wydarzenia: Quumque nimium esset animositate et gloria preditus, unus ex Maurorum gente nomine Munnuz, au-diens per Libie fines iudicum seua temeritate opprimi suos, pa-cem nec mora agens cum Francos tirannidem ilico preparat aduersos Spanie Saracenos. (‘Abd ar-Rahman) był człowiekiem odważnym i żądnym chwały, dowiedział się, że pewien Maur imieniem Munnoz usłyszawszy, że jego ludzie są bezwzględnie traktowani przez sędziów w Livii, bez chwili wahania zawarł pokój z Frankami i szykował się do ataku na hiszpańskich Saracenów.” W nagrodę Eudes dał Munnuzowi swoją córkę za żonę.

‘Abd ar-Raḥmān natychmiast postanowił uśmierzyć bunt. Wyruszył przeciw Munnuzowi, ścigał w Pirenejach i w końcu pokonał. Munnuz popełnił samobójstwo rzucając się w przepaść na ostre skały. Jego głowę i żonę przesłano kalifowi. 

‘Abd ar- Raḥmān wykorzystał okazję i ruszył dalej przez Pi-rene-je, gdzie najpierw walczył z Eudesem, a potem starł się z Karolem Młotem.

W październiku 732 roku pod Poitiers doszło do bitwy z woj-skami Karola Młota i sprzymierzonego z nim księcia Akwitanii Odo-na/Eudesa. Frankowie pokonali armię Al-Ghāfiqiego, a on sam zginął na polu walki.

Data bitwy stała się przedmiotem dyskusji i być może, jak pro-ponuje R. Collins, doszło do niej rok później, tj. w 733 roku.


Bitwa w źródłach arabskich

Ibn ‘Abd al-Ḥakam (zm. 871)

Ibn ‘Abd al-Ḥakam był już kilkakrotnie cytowany, m.in. jako autor opowieści o zdobywaniu Aleksandrii, Andaluzji. Tutaj przytaczam jego tekst jako najstarsze arabskie źródło wspominające klęskę Arabów pod Poitiers. Ibn ‘Abd al-Ḥakam nie używa jeszcze późniejszej nazwy bitwy: Balāṭ asz-Szuhadā’ Pole Męczenników.


[Ibn ‘Abd al-Ḥakam, Futūḥ Miṣr wa-achbāruhā, Lejda 1920–New Haven 1922, oprac. Ch.C. Torrey, s. 216–217:]

‘Ubajda (Ibn ‘Abd ar-Raḥmān) mianował namiestnikiem Anda-luzji ‘Abd ar-Raḥmāna Ibn ‘Abd Allāha al-‘Akkiego  – wielce sza-cownego człowieka. ‘Abd ar-Raḥmān najechał na Franków (Ifrandża) – najbardziej oddalonych od Andaluzji wrogów. Pokonał ich i zdobył wielkie łupy. W tym, co zdobył znala-zła się noga ze złota, wysadzana perłami, rubinami i chryzolitami. Kazał ją przynieść, połamano ją, a potem pobrano z niej chums, resztę zaś rozdzielono pomiędzy będą-cych z nim mu-zułmanami. Wieść o tym dotarła do ‘Ubajdy, który bardzo się rozgniewał. Napisał list, w którym mu groził. ‘Abd ar-Raḥmān odpisał mu: „Gdyby niebiosa i ziemia zostały złączone, Miłosierny otworzyłby w nich wyjście dla bogobojnych.”  A następnie wyruszył przeciwko nim (tj. Frankom). Poniósł śmierć wraz ze wszystkimi swoimi towarzyszami. Jego śmierć nastąpi-ła – jak podaje Al-Lajth – w roku sto piętnastym. 

Po nim (tj. ‘Abd ar-Raḥmānie) ‘Ubajda wyznaczył na na-miestnika Andaluzji ‘Abd al-Malika Ibn Qaṭana. Następnie ‘Ubajda wyruszył do kalifa Hiszāma Ibn ‘Abd al-Malika, a z nim z darami wyruszył (…) . Było to w ramaḍānie roku sto czterna-stego. Jaḥjā Ibn Bukajr powołując się na Al-Lajtha Ibn Sa‘da opowiadał mi, że ‘Ubajda Ibn ‘Abd ar-Raḥmān przybył z Ifrīqijji w roku sto piętnastym (733/4) i wtedy wyznaczył na emira Anda-luzji Ibn Qaṭana. Wyjechał z nie-wolnikami i niewolnicami, w tym z siedmiuset wybranymi nałożnicami, a także eunuchami, wierzchowcami, zwierzętami jucznymi, złotem, srebrem i naczyniami.

Podana w tekście data śmierci ‘Abd ar-Raḥmāna al-Ghāfiqiego: rok 115 oznacza, że według relacji Ibn ‘Abd al-Ḥakama do bitwy pod Poitiers doszło w 733 r., albowiem miesiąc ramaḍān przypadał między 14 października a 13 listopada 733 r. Można więc przyjąć, że we-dług tego wczesnego źródła arabskiego do bitwy doszło w tym wła-śnie roku: 733. Niemniej późniejsi autorzy stwierdzają, że do bitwy doszło w roku sto czternastym, tj. raczej 732. Roger Collins sugeruje, że również wczesne źródła zachodnie wskazują nieco późniejszą datę.   Ale zarazem stwierdza, że Ibn ‘Abd al-Ḥakam sam sobie za-przecza już w następnym akapicie, mówi bowiem o ramadanie roku 114, tj. między 25 października a 24 listopada 732. Ale tekst tego akapitu jest nieco zagmatwany i niejednoznaczny. 

Innymi słowy: data bitwy pod Poitiers pozostaje nieustalo-na. Dla egzemplifikacji niech posłużą źródła arabskie i zachodnie.


Ibn ‘Idhārī
Panowanie namiestnika ‘Abd ar-Raḥmāna al-Ghāfiqiego

[Ibn ‘Idhārī Al-Bajān al-mughrib fī achbār al-Maghrib: oprac. R. Dozy, Leyde 1849–1851, t. II, s. 28:]

Następnie – od ṣafara roku 112 (730 A.D.) – panowanie nad Andaluzją przejął po raz drugi ów ‘Abd ar-Raḥmān. Był na-miestnikiem przez dwa lata i siedem miesięcy – powiadają: „i osiem miesięcy”. Poniósł męczeńską śmierć na ziemi wroga w ramaḍānie roku 114 (25.X –24.XI.732 A.D.).


Al-Maqqarī (zm. 1632)

Al-Maqqarī jest encyklopedystą wiedzy o dziejach Maghrebu i Andaluzji. To późny autor. Urodził się w Tilimsanie (dzisiejsza zachodnia Algieria). Żył w Afryce Północnej – dzisiejszym Maroku. Jest autorem uroczo zatytułowanej encyklopedii wiel-kich postaci Andauzji : Nafḥ at-ṭīb min ghuṣn al-Andalus ar-raṭīb (Tchnienie aromatu z delikatnej gałązki Andaluzji). Al-Maqqarī, podobnie jak Ibn ‘Idhārī, wymienia ramaḍān roku sto czternastego 114 hidżry, tj. koniec październi-ka do końca listo-pada 732 r. jako datę bitwy pod Poitiers.


Poitiers 732: Pole Męczenników

[Al-Maqqarī, Nafḥ at-ṭīb min ghuṣn al-Andalus ar-raṭīb, oprac. Iḥsān ‘Abbās, t. I, s. 235–236:]

Po nim (w roku sto trzynastym – tj. 731 A.D.) na polecenie ‘Abd Allāha Ibn al-Ḥabḥāba, namiestnika Ifrīqijji przybył do Andaluzji ‘Abd ar-Raḥmān Ibn ‘Abd Allāh al-Ghāfiqī. Wyruszył przeciwko Frankom. Stoczył z nimi kilka bitew. Jego wojsko zostało pobite w ramaḍānie roku czternastego w miejscu nazywanym Pole Męczenników. Od tego miejsca poszła nazwa samej bitwy. Panowanie ‘Abd ar-Raḥmāna al-Ghāfiqiego trwało rok i osiem miesięcy.


Ibn Chaldūn

Ibn Chaldūn z typową dla niego zwięzłością poświęca sprawie Poitiers jedno zdanie – nie podając daty:

[Ibn Chaldūn, Tārīch, oprac. Szaḥḥāta i Zakkār, Bejrut 2000, t. III, s. 176:]

Następnie walim był wyznaczony przez ‘Abd ar-Raḥmāna as-Salamiego namiestnika Ifrīqijji – ‘Abd ar-Raḥmān Ibn ‘Abd Allāh al-Ghāfiqī, który zaatakował Franków (Ifrandża) i zginął śmiercią męczeńska.


Źródła europejskie

W źródłach europejskich bitwa pod Poitiers  uchodzi za wy-da-rzenie epokowe: zatrzymanie nawałnicy muzułmańskiej na Europę. To zapewne przesada, ale jest oczywiste, że perspektywa europejska jest zupełnie inna od arabskiej. Źródła arabskie informują o faktach, datach i uczestnikach, europejskie opisują przebieg wydarzeń. Naj-wcześniejsza relacja zawarta jest w anonimowej „Kronice roku 754” (Chronica anni 754) zwanej również „Kroniką mozarabską” (Chronica Muzarabica/ Crónica mozárabe), ponieważ uważa się, że jej autorem mógł być Mo-zarab, a więc zarabizowany chrześcijanin z arabskiej Hiszpanii (musta‘rib). Również – za Mommsenem – nazywana jest Conti-nuatio hispana, czyli kontynuacją Chronica maiora Izydora z Sewilli (zm. 636). „Kronikę roku 754” prawdopodobnie spisano w roku 742, i uzupełniono w latach 744 i 754.  

Kronika obejmuje okres od roku 610 do 754, a więc od po-czątku podboju arabskiego w 611 po klęskę Arabów pod Tours w 732 r. Z perspektywy bizantyńskiej to panowanie Herakliusza po Konstantyna V.

Relacje z wydarzeń najwyraźniej oparte są na opisach naocznych świadków. Na pewno dotyczy to klęski Arabów pod Tours, czyli bitwy pod Poitiers. Jest to opis, który obfituje w szczegóły, a wręcz smaczki godne opowieści opartej na relacji naocznych świadków.

Podstawą przekładu jest (średniowieczny) łaciński tekst w kształcie ustalonym przez Th. Mommsena (Chronica minora, saec. IV.V.VI.VII, vol. II, Berolini MDCCCXCIV, s. 361–362), oraz opracowanie i przekład hiszpański José Eduardo Lópeza Pereiry (Crónica mozárabe de 754. Edición critica i traducción, Zaragoza 1980, s. 94–96). Aby oddać atmosferę oryginału, zachowuję oryginalną pisownię imion, a więc Abdirraman zamiast ‘Abd ar-Raḥmān (al-Ghāfiqī) czy Carullus zamiast Karol – o Karola Młota chodziło rzecz oczywista.


Bitwa pod Poitiers. Kronika roku 754

[Continuatio hispana, oprac. Th. Mommsen, Berlin 1894, s. 361–362, López Pereira, Crónica mozárabe de 754. Edición critica i traducción, Zaragoza 1980 s. 94–96;Chronica muzarabica, oprac. Gil, § 65, s. 41:]

Abdirraman, mąż waleczny, w roku dwunastym i pół swojego panowania ery DCCLXVIIII (to jest 731 AD), a Arabów sto trzynastego, Iscama (Hiszāma) zaś dziewiątym (VIIII) , pośpiesznie objął władzę i sprawował ją przez trzy lata. I chociaż cieszył się sławą, pe-wien Maur imieniem Munnuz , słysząc że w Llívii  ludność cierpi pod władzą sędziów, zawarł pokój z Frankami i zbuntował się przeciw hiszpańskim Saracenom. A ponieważ był doświadczony w walkach, wszyscy świadomi tego w pałacu zaniepokoili się. Ale już po kilku dniach wściekły Abdir-rama przygotował wojska do walki i bez litości ścigał wspomnianego buntownika. Kiedy ten schronił się w Cerretensie , przystąpiono do oblężenia. Po kilku dniach pobytu za murami, próbował ucieczki, ale z woli Boga pozbawiono go władzy. Ponieważ przelewał krew niewinnych chrześcijan tak był nią pijany, że kazał spalić szacownego biskupa Anambadusa  – człowieka w kwiecie wieku. Był tym wyczerpany, przez Boga potępiony, i w mie-ście, w którym nigdy nie brakowało wody cierpiał pragnienie. Nie wiedział, dokąd uciekać. Wytrwał na wolności bliski śmierci, ścigany przez wojsko wszelkimi sposobami.

Niegdyś wódz Franków imieniem Eudes uległ jego namowom i zawarł z nim przymierze, wydając za niego swoją córkę po to, by zapobiec atakom arabskim. Jednakże Munnuza nie uczynił nic, by ją uchronić przed watahą prześladowców, szykował się bowiem na śmierć. Kpiąc ze ścigającego wojska, rzucił się, a był już ranny, z wy-sokiej skały na ostre kamienie leżące poniżej, nie chciał bowiem, by go schwytano żywcem. I tak wyzionął ducha. Prześladowcy znaleźli go i natychmiast obcięli mu głowę. Głowę i córkę wspomnianego księcia Eudesa prze-kazali swojemu zwierzchnikowi. Abdirrama przyjął ją z szacunkiem i kazał przesłać przez morze do najwyższego władcy.

[…]

Wtedy Abdirrama widząc, jak liczne były jego wojska, prze-kroczył górskie ziemie Basków i ruszył przez równiny, by zaata-kować ziemie Franków. Dotarł głęboko na tereny Franków i po drugiej stronie rzeki Garonny i Dordony podjął walkę z Eudesem. Eudes rzucił się do ucieczki. Bóg jeden wie, ilu zginęło i ilu zostało rannych. Następnie Abdirrama ruszył za Eudesem. Postanowił zniszczyć i spalić kościoły i pałace w Tours. Tam stawił czoło konsulowi Francji wewnętrznej – Austrazji imieniem Carrulus – mężowi, który od najmłodszych lat wykazał się walecznością i wiedzą w sprawach wojskowych i którego Eudes wezwał na pomoc. Po niemal siedmiu dniach wzajemnego nękania się i napadów, ustawili się na linii walki i podjęli bitwę. Ludzie północy trwali niewzruszeni jak ściana, podtrzymując się nawzajem jak lodowiec w zimnych rejonach. W mgnieniu oka mieczem pokonali Arabów.

Austriazyjczycy mieli więcej wojsk i byli doskonale uzbrojeni. Gdy znaleźli władcę (Arabów), zabili go uderzeniem w pierś. Niemniej na widok niezliczonych na-miotów Arabów i z powodu zapadającej nocy żołnierze zachowali się tchórzliwie, odkładając miecze i przekładając bitwę na następny dzień. O świcie następnego dnia, gdy Europejczycy się obudzili, zobaczyli, że namioty Arabów są ustawione jak poprzedniego dnia. Nie wiedząc, że są puste, bo uważali, że znajdują się tam gotowe na walkę siły saraceńskie, wysłano na rekonesans żołnierzy, którzy stwierdzili że wszystkie isma’ilickie wojska sobie poszły. Rzeczywiście, nocą uciekli i powrócili do swojego kraju. Z niepokojem, że być może Saraceni szykowali zasadzkę, Europejczycy posuwali się powoli, ostrożnie rozglą-dając się wokół. Podjąwszy decyzję, że nie będą ścigać Saracenów, wzięli łupy wo-jenne, dzieląc je równo między siebie, po-wrócili do swojego kraju w wielkiej radości.

Z czasem kronik przybywało, szczególnie ważne są te, które poświęcone były państwu frankijskiemu, jak „Kronika z Moissac” (Chro-nicon Moissiacense). Uzupełnia ją odpis z Aniane zwany „Kroniką z Aniane” (Chronicon Ananiense). W obu kronikach obejmujących lata 670-818 zachowało się wiele fragmentów opisujących walki z Arabami.  Tekst dotyczący bitwy pod Poitiers zachował się w Kronice z Aniane (Chronicon Aniansen-se). W swoim studium nad obiema kronikami Walter Kettemann wskazuje, że mogą to być dwa odpisy kroniki, której oryginał powstał w klasztorze w Aniane pod opieką tamtejszego opata Benedykta. Co ciekawe Benedykt pochodził z wpływowej rodziny wizygockiej i nosił imię Witiza.  

Kronika z Moissac/Aniane rządzi się zupełnie inną stylistyką niż ta, która dominuje w Continuatio hispana:


Kronika z Moissac

[Chronicon Moissiacense Maius. A Carolingian World Chronicle From Creation until the First Years of Louis the Pious, On the basis of the manuscript of the late Ir. J.M.J.G Kats prepared and re-vised by D. Claszen, Oegstgeest 2012, s. 114:]

W roku 732 Abderaman, władca Hiszpanii, z wielkim woj-skiem Saracenów przeszedłszy przez Pampelunę i góry pirenej-skie, oblegał miasto Bordeaux. Wówczas książę Akwitanii Eudo/Odo zgromadził wojsko i ruszył przeciw niemu do walki nad rzeką Ga-ronną. Od początku bitwy Saraceni byli zwycięzcami. Eudo uciekając, utracił większość swojego wojska. I tak ostatecznie Saraceni, złupiwszy Akwitanię zajęli ją. Eudo udał się więc do Karola, władcy Franków, prosząc go o pomoc. Wówczas Karol zebrał wielkie wojsko i ruszył przeciwko nim. Podjął walkę pod Poitiers (Pictavium). Saraceni zostali pokonani przez Franków, a w walce zginął sam Abderaman razem ze swoim wojskiem. Ci z nich, którzy zostali przy życiu, rzucili się do ucieczki do Hiszpanii. A Karol z wielką zdobyczą wojenną w triumfalnej chwale powrócił do Frankonii.


Krajobraz po bitwie

O ile europejska historiografia triumfalnie głosiła, że bitwa pod Poitiers była przełomem, o tyle arabscy autorzy byli nie tylko powściągliwi, ale starali się racjonalnie interpretować przyczyny klęski. Ibn Chaldūn w Al-Muqaddimie ujmuje problem w perspektywie globalnej i analizuje mechanizmy rządzą-ce ekspansją terytorialną państw we wszystkich epokach.


Ibn Chaldūn
Każdej dynastii podlega określona i ograniczona liczba królestw oraz obszarów

[Ibn Chaldūn, Al-Muqaddima 1, oprac. Darwīsz, s. 322–323 (1.3.7.):]

Wynika to stąd, że zarówno ci, którzy sprawują władzę, jak i ci, którzy służą im wsparciem, powinni zostać rozlokowani na terenach państwa i obszarach nadgranicznych im przynależ-nych i im podległych, by służyć ochronie przed wrogiem oraz dbać o stosowaniu tam praw dynastii, takich jak pobieranie podatków, pilnowanie porządku i im podobnych.

Kiedy wszystkie te grupy zostaną rozmieszczone na obszarach nadgranicznych i wewnętrznych, w sposób oczywisty zacznie ich brakować: nastąpi kres możliwości ochrony dynastii, obrony jej obszaru i osłony centrum jej władzy.

Jeśli jednak dynastia podejmie działania wykraczające poza jej siły, wtedy straci ochronę, padnie ofiarą wrogów i sąsiadów. Winę za taką lekkomyślność i naruszanie granic rozsądku po-niesie sama dynastia.

Jeśli jednak grupa dysponująca władzą będzie dostatecznie liczna i nie wyczerpie się po rozmieszczeniu swoich ludzi w nadgranicznych miastach i w odległych rejonach, a dynastia będzie dysponowała wystarczającą siłą, by się rozprzestrzeniać poza dotychczasowe  granice, będzie to czyniła dopóty, dopóki nie osiągnie swojego maksimum. Naturalną tego przy-czyną jest przede wszystkim najważniejsza z sił naturalnych – siła więzi społecznej (‘aṣabijja). Cechuje ją działanie prowadzące do osiągnięcia określonego skutku. 

Siła dynastii skupia się w jej centrum i tam jest ona moc-niejsza niż na peryferiach i na sąsiednich obszarach. Jeśli zaś w końcu znajdzie się poza peryferiami, osłabnie i nie będzie w stanie posuwać się dalej. Tak jak światła i ognie rozchodzące się od środka, albo jak fale rozchodzące się po powierzchni wody, gdy coś w nią uderzy.
Kiedy zaś dynastii dosięgnie starość i kiedy osłabnie, będzie kruszeć na obrzeżach, natomiast środek pozostanie nietknięty dopóty, dopóki Bóg nie przystanie na jej ostateczny upadek. A wówczas dojdzie do rozpadu środka. Kiedy to nastąpi, istnienie obrzeży nie będzie miało sensu. Rozpadną się one natychmiast, ponieważ środek jest jak serce, z którego rozchodzi się dusza. Kiedy więc serce zostanie podporządkowane i opanowane, wszystkie obrzeża się rozpadną.

Zastanówcie się: tak było z dynastią perską. Jej centrum znajdowało się w Al-Madā’inie. Kiedy muzułmanie opanowali Al-Madā’in, rozpadła się cała Persja. Na nic się nie zdały Jazdegerdowi pozostałe prowincje królestwa, choć przecież utrzymywał nad nimi kontrolę.

Inaczej było z dynastią bizantyńską w Syrii. Tam centrum znajdowało się w Konstantynopolu. Muzułmanie pokonali Bizantyńczyków w Syrii, ale ci schronili się w Konstantynopolu. Oderwanie Syrii im nie zaszkodziło. Ich władza trwała dopóty, dopóki Bóg nie przy-stał na jej zakończenie.

Pomyślcie również o położeniu Arabów w początkach islamu, kiedy było ich bardzo wielu i kiedy bardzo szybko podbili sąsiadującą z nimi Syrię, Irak i Egipt. A potem ruszyli na leżące poza nimi obszary Sindu, Etiopii, Afryki, Maghrebu i wreszcie Andaluzji. A kiedy już rozproszyli się na królestwa, miasta nadgraniczne i przystąpili do ich ochrony, ich siła się wyczerpała. Nie byli w stanie podejmować dalszych podbojów. Zadanie islamu dobiegło końca: osiągniętych granic nie zdołano już przekroczyć. Dynastia poczęła się cofać, a Bóg przystał na jej upadek.

Taka była sytuacja następnych dynastii. Każda z nich była mniejsza lub większa w zależności od liczby ludzi, którzy w niej się żyli. A kiedy w wyniku ekspansji ludzi zaczęło brakować, skończyły się podboje i przestano opanowywać nowe tereny. Tak oto Bóg kieruje losami ludzkości.

Analizę Ibn Chaldūna można odnieść nie tylko do cytowanych przykładów, ale również do sytuacji w Hiszpanii i w Galii w połowie VIII wieku. Arabowie utracili rozpęd, ich podboje uległy spowolnieniu i w końcu całkowicie się zatrzymali.

Po klęsce pod Poitiers na pewno poczuli, że są zagrożeni, nie zaprzestali jednak walczyć. Zrozumieli, że dalsza ekspansja będzie trudna, bo ich imperium osiągnęło największy możliwy zasięg, a władza umajjadzka uświadomiła sobie swoją słabość i w końcu upadła. A państwo frankijskie Merowingów i Karolingów rosło w siłę i starało się zepchnąć Arabów na południe do Hiszpanii. Zadanie ułatwiła im zmiana władzy w Damaszku w 750 roku. Rewolucja (daula) abbasydzka obaliła Umajjadów, co również przyczyniło się do osłabienia ekspansji arabskiej na nowe tereny. Wprawdzie potomkowi ostatnich kalifów umajjadzkich – ‘Abd ar-Raḥmānowi I – udało się znaleźć schronienie w Hiszpanii i stworzyć tam niezależny emirat w 756 roku, nowa władza dopiero  się organizowała i nie miała głowy do podboju nowych obszarów. 

Na podstawie źródeł europejskich można odtworzyć arabskie działania na północy w czasie, gdy chrześcijańscy władcy Galii zaczęli nawiązywać kontakty z nową władzą Abbasydów. 

W 734 r. muzułmanie pod dowództwem Jūsufa Ibn ‘Abd ar-Raḥmān al-Fihriego przystąpili do kontrataku. Ich wojska prze-kro-czyły Rodan i przez cztery lata pustoszyły Prowansję.


Kronika z Moissac o arabskim ataku na Prowansję w 734 r.

[Chronicon Moissiacense Maius, wyd.cyt,. s. 115:]

W tym czasie (734) Jūsuf Ibn ‘Abd ar-Raḥmān [al-Fihrī] rzą-dził w Narbonie. W kolejnym roku przekroczył rzekę Rodan, narzucił pokój miastu Arles, zagrabił majątek miasta i przez cztery lata pustoszył i grabił całą prowincję Arles.

Karol Martel stawił im czoło, przegnał z Prowansji a nawet ob-legał Narbonę. Na razie jednak złupił Septymanię i wycofał się. (Chronicon Moissiacense Maius, t. II, s. 115). Umarł w 741 r. i władzę przejął jego syn Pepin Krótki (a może Odważny: nie bref, ale brave).

 

Kronika z Moissac:
Rok 737: Karol Martel pokonuje Saracenów w Okcytanii

[Chronicon Moissiacense, ed. Pertz, 1826, s. 292:]

Kiedy majordomus usłyszał, że Saraceni spustoszyli prowincję Arles i inne pobliskie miasta, zgromadził wielką armię Franków, Burgundczyków i innych sąsiednich ludów, którzy używali tego samego języka, by najechać miasto Awinion. Po-zabijał Saracenów, których tam napotkał. Następnie przekroczył Rodan i ruszył oblegać miasto Narbonę. Kiedy je oblegał, Ocupa , saraceński władca, wy-słał z Hiszpanii do miasta  Narbony Amora Ibin Caleta  (‘Amra Ibn Chālida) na czele wielkiej armii Saracenów. Wówczas Karolus część swojej armii skierował na oblężenie miasta, a z pozostałą częścią wyruszył prze-ciw Saracenom, by walczyć nad rzeką Berre. Kiedy przystąpili do walki, Saraceni zostali pokonani przez Franków w wielkiej rzezi – większość z nich zginęła od miecza. Saraceni, którzy przybyli z Syrii, walcząc z Frankami uznali, że Karolus jest pośród wszystkich najsilniejszy. Sam zaś Karolus, zgromadziwszy wielkie łupy i zdobycze wojenne, wracając kazał zburzyć Mag-dalone (Ville-neuve-lès-Maguelone). Natomiast w Nemaus (Nîmes), kazał spalić arenę i bramy miasta. Wziął jeńców i po-wrócił do kraju Franków.

 

Podsumowanie wydarzeń w drugiej ćwierci VIII wieku prezentuje Al-Maqqarī:

[Al-Maqqarī, Nafḥ aṭ-ṭīb, wyd. cyt., t. I, s. 235-236:]

Po nim [tj. Al-Hajthamie Ibn ‘Ubajdzie al-Kilābim, w roku 113] przybył Muḥammad Ibn ‘Abd Allāh al-Aszdża‘ī i sprawował na-miestnictwo dwa miesiące. Po nim przybył ‘Abd ar-Raḥmān Ibn ‘Abd Allāh al-Ghāfiqī wyznaczony przez ‘Ubajd Allāha Ibn al-Ḥabḥāba panującego w Ifrīqijji. Przybył do niej [Andaluzji] w roku trzynastym [113: od 14.III.731 do 2.III.732] i najechał na Franków. Do-szło między nimi do bitew. Jego wojsko zostało pobite w ramaḍānie roku czternastego [25.X.732-24.XI.732] w miejscu zwanym Balāṭ asz-Szuhadā’, od którego poszła nazwa bitwy. Jego namiestnictwo trwało osiem miesięcy. 

Potem namiestnikiem został ‘Abd al-Malik Ibn Qaṭan al-Fihrī, który przybył w ramadanie roku czternastego [25.X.732-24.XI.732]. Był namiestnikiem przez dwa lata. Według Al-Wāqidiego: cztery lata. Sprawując rządy okazał się niesprawiedliwym tyranem. W roku sto piętnastym najechał na ziemię Al-Buszkans. Starł się z nimi i wziął łupy wojenne. Q ramadanie 116 usunięto go. Namiestnikiem został ‘Uqba Ibn al-Ḥadżdżādż as-Salūlī wyznaczony przez ‘Ubajd Allāha Ibn al-Ḥabḥāba. Władał pięć lat, zacny, waleczny i zwycięski. Muzułmanie zasiedlili za jego panowania Narbonę, która stała się ich twierdzą (ribat) nad rzeką Rodan. W roku 121 [17.XII.738-7.XII.739] na-padł na niego ‘Abd al-Malik Ibn Qaṭan al-Fihrī, pozbawił władzy i zabił. Powiadają też, że go wyrzucił z Andaluzji i przejął po nim namiestnictwo do czasu, gdy w roku 724 [15.XI.741-3.XI.742] przybył Baldż Ibn Biszr z Syryjczykami, pokonał go i panował w Andaluzji około roku.

Gdy w roku 750 w Damaszku upadła dynastia Umajjadów, kali-fowie na wschodzie przestali rządzić w Andaluzji. Ostatnim na-miestnikiem Umajjadów był Jūsuf Ibn ‘Abd ar-Raḥmān al-Fihrī. Naj-pierw został namiestnikiem w Narbonie i Septymanii. Udało mu się umocnić władzę Arabów, w 735 r. zajął Arles. Po-tem, w roku 747, został wālim całej arabskiej Hiszpanii i piastował to stanowisko do roku 756. Wkrótce też – w 759 r. – Arabowie utracili Narbonę i całą Septymanię. Po tej klęsce Arabowie byli na pozycji słabszej strony. Za sprawą syna Karola Młota: Pepina Krótkiego.

Pamięć o dawnej świetności jednak przetrwała. Geograf pocho-dzący z Grenady Muḥammad az-Zuhrī tak opisywał Na-rbonę w swo-im dziele Kitāb al-dżughrāfijja:


Az-Zuhrī (XI/XII w.)
Opis Narbony

[Az-Zuhrī, Dżughrāfijja, w: «Bulletin d’Études Orientales», Damaszek 1968, s. 200 :]

A za Barceloną nad brzegiem morza, które znajduje się od wschodu, leży miasto Narbona. Jest ono ostatnim podbitym przez muzułmanów miastem krainy Franków, Znajdował się w nim pomnik z napisem: „Wracajcie potomkowie Ismā‘īla. Tu jest wasz koniec. A gdy mnie spytacie, odpowiem wam, jeśli nie wrócicie, jedni z was będą napadać na drugich aż po Dzień Zmartwychwstania.” To miasto przecina przez środek wielka rzeka – największa rzeka w krainie Franków. Jest nad nią wielki most, a na nim bazary i domy. Przez ten most mieszkańcy przechodzą z jednej połowy miasta do drugiej. Miasto jest odległe od morza na dwa farsachy. Statki wpływają od morza tą rzeką aż pod ów most. W środku znajdują się przystanie i młyny zbudowane przez dawnych mistrzów; nikt inny takich nie byłby w stanie zbudować.

W literaturze europejskiej i – co ważniejsze – w europejskiej pamięci walka z Arabami przybrała znacznie groźniejszą formę, a zatem zapamiętano ją i opisywano bardzo szczegółowo.

 

Kronika z Moissac o odbiciu Narbony w 759 r.

[Chronicon Moissiacense Maius, wyd.cyt,. s. 114:]

W roku 759 Frankowie oblegali Narbonę. Złożyli Gotom, którzy tam przebywali, obietnicę, że jeżeli przekażą miasto Pepinowi, królowi Franków, zachowają swoje prawa. Wtedy Goci zabili Saracenów, którzy nimi władali, i przekazali miasto pod władanie Frankom.

Arabowie zatrzymali się. Marzenia o ekspansji z Hiszpa-nii ku południowej Francji, a potem dalej na wschód w kierunku Bizan-cjum nigdy się nie ziściły. Choć dalsza ekspansja frag-mentaryczna, raczej przez przenikanie niż wojenne podboju, trwała. 

Niech jako przykład tej ekspansji posłuży aktywność arab-skich rozbójników z muzułmańskiej eksklawy w okolicach Nicei. Zwała się Fraxinetum.

Klęska na Polu Męczenników (Balāṭ asz-Szuhadā’) pod Po-itiers w 732 roku, a potem podbój Septymanii oznaczał koniec arabskiej ekspansji na ziemiach francuskich. Nie oznaczała jednak końca obecności Arabów, co najmniej bowiem do końca X wieku byli wi-doczni w wielu miejscach od Sycylii po arabską Hiszpanię. Nie ustawały też próby zdobycia przyczółków na ziemiach południowej Francji i prowadzenia stamtąd ataków na okoliczne ziemie.

Po śmierci w 888 roku Karola III Grubego z dynastii karoliń-skiej państwo frankijskie traciło swoje wpływy. Tymczasem panujący w Andaluzji arabscy Umajjadzi rośli w siłę. Znalazło to wyraz w po-wstaniu 929 roku kalifatu – trzeciego w ówczesnym świecie islamu obok Abbasydów (750-1258) panujących w Bagdadzie i Fatymidów (910-1171) w Egipcie. Skutkiem było nasilenie wypraw na obszar południowej Francji. To pod koniec IX wieku na wybrzeżu prowansalskich wylądowało kilkunastu arabskich awanturników i w górach nad Saint-Tropez założyli niedostępną twierdzę Fraxinetum (od łacińskiego fraxinus: je-sion). Po arabsku nazywała się prawdopodobnie Dżabal al-Qilāl (Góra Drewnianych Bali) . Dziś to gmina La Garde-Freinet położona w Masywie Maurów (Massif des Maures).

Niewiele wiadomo o tym miejscu, jego mieszkańcach, skąd się wzięli i jak ich społeczność funkcjonowała. Dysponujemy dwoma opisami tego miejsca z X wieku, a więc z czasów, gdy osada, twierdza Fraxinetum funkcjonowała.

Pierwsze wiadomości o muzułmańskiej wyprawie Andaluzyjczyków do Saint-Tropez zawiera relacja biskupa Cremony Liutpranda (920-972):

 

Luitprant
Przybycie Maurów do Fraxinetu

[Liutprandi Cremonensis opera omnia, cura et studio P. Chiesa, Turnholt 1998; Antapodosis 1.3., s. 6-7:]

Lecz dzięki niewiadomemu i sprawiedliwemu – bo inaczej być nie może – postanowieniu Boga wiatr przywiał na malutkiej łodzi wbrew ich woli dwudziestu Saracenów z Hiszpanii. Ci piraci nocą zeszli na ląd, wtargnęli do wsi, wyrżnęli – co straszne! – chrześcijan, zagarnęli wieś. Górę Maurów przylegającą do wsi przyszykowali jako schronienie przed sąsiadami. Kolczasty las powiększyli i zagęścili dla swojej ochrony. A jeśli ktokolwiek wyciąłby choć jedną gałąź, opuściłby ludzki ród jednym cięciem miecza. W ten sposób ze wszystkich dojść pozostała jedna wąziutka ścieżka. Upewniwszy się więc, że to miejsce trudno dostępne, potajemnie przyglądali się mieszkającej wokół ludności. Do Hiszpanii wysyłali licznych posłańców, którzy wychwalali to miejsce, a sąsiednich mieszkańców uznawali za niegroźnych. Ale sprowadzili z sobą zaledwie stu Saracenów, którzy ich twierdzenia uznali za prawdziwe.

 

Oto jak Liutprant opisuje Fraxinetum:

[Liutprant, wyd.cyt.:]

…ja zamilknę i niechaj wioska zwana Fraxinetum, która leży na granicy między Włochami a Prowansalczykami, przemówi.

Myślę, że jeden fakt może umknąć waszej uwadze, jest on bowiem jasny dla wszystkich i znany wam lepiej niż mnie, bo możecie się tego dowiedzieć od mieszkańców, którzy są poddanymi waszego króla, to znaczy Abderahamena.

Otóż ta wioska jest z jednej strony jest otoczona przez morze, a z pozostałych stron chroniona przez gęsty las kolcza-stych roślin. Jeśli ktokolwiek chciałby do niego wejść, zakrzywione ciernie pochwycą go, a ich sztywne ostrza tak go pokłują, że zdoła iść dalej albo zawrócić tylko z największą trudnością.

Żyjący również w X wieku arabski podróżnik Ibn Ḥauqal (zm. po 978) w swoim „Obrazie Ziemi” (Ṣūrat al-arḍ) tak opisuje Fraxinetum, które nazywa Dżabal al-Qilāl. Jego opis w kilku miejscach zbieżny jest z tekstem Luitpranta. Może to świadczyć o tym, że powieść o rozbójnikach z Fraxinetum znana była w X w. w Europie i świecie arabskim.

 

Ibn Ḥaukal
Dżabal al-Qilāl

[Ibn Ḥaukal, Liber imaginis terrae. Editit J.H. Kramers, Lugduni Batavorum 1938, s. 204:]

Dżabal al-Qilāl leżące na obrzeżach kraju Franków znajdu-je się w rękach bojowników prowadzących dżihād (mu-dżāhidūn). Jest to ludne miejsce, z uprawną ziemią i wodą. To kraina, która wyżywi tych, którzy schronią się u nich. A kiedy przybyli tam muzułmanie, osiedlili się i upodobnili do Franków. Dostać się do nich trudno, ponieważ zamieszkują zbocze góry. Nie ma tam do nich drogi, a przedostać się można tylko z jednej strony. Są tam bezpieczni. Odległość do nich wynosi dwa dni drogi.

Arabowie przybyli do Saint-Tropez prawdopodobnie pod koniec IX wieku i przetrwali w niedostępnych górach Prowansji niemal wiek. Niewiele wiadomo o ich organizacji, o ich zajęciach i gospodarce. To, co podaje Ibn Ḥauqal i Luitprant, nieco wyjaśnia. Wiedzę o Fraxinetum uzupełniają też informacje o ich wyprawach łupieskich skierowanych przeciwko kupcom i pielgrzymom na szlaku z Włoch do Francji. Trasa prowadziła przez przełęcz Świętego Bernarda – ważny punkt na dochodowym szlaku handlowym łączącym Europę Zachodnią z południem, przede wszystkim Śródziemnomorzem. No i tędy przechodziła trasa pielgrzymów zmierzających do Rzymu i z powrotem. Nic dziwnego, że leżące w Prowansji Fraxinetum baza muzułmańskich rozbójników wykorzystywała Przełęcz do realizacji swojego rozbójnickiego procederu. 

Sami Arabowie nie pozostawili o sobie żadnych informacji, a jedynym śladem ich pobytu są nazwy własne arabskiego pochodzenia w Prowansji i Szwajcarii. 

Natomiast europejską wiedzę o Fraxinetum uzupełniają losy opata Majola (Maiolus) z Cluny są świadectwem tych wy-praw ra-bunkowych. W 972 roku Maiolus został pojmany przez Arabów z Fraxinetu na, gdy powracał z Rzymu. Stąd wiemy, że tamtejsi Arabowie zajmowali wymuszaniem okupu, handlem niewolnikami. W X wieku Fraxinetum utrzymywało się z rabunku i pozyskiwania niewolników. 

Przypomnijmy historię opata Majola, Nocą z 21 na 22 lipca 971 roku muzułmańscy zbójcy na przełęczy Świętego Bernarda napadli na obozujących mnichów powracających do burgundzkiego klasztoru Cluny z Rzymu.
W X wieku Fraxinetum utrzymywało się z rabunku i pozyskiwania niewolników. Dochodowym miejscem w tym proce-derze okazała się Przełęcz Świętego Bernarda. Tędy przechodził dochodowy handel łączący Europę Zachodnią z południem, przede wszystkim Śródziemnomorzem. No i tędy wędrowali pielgrzymi zmierzający do Rzymu. Nic dziwnego, że leżące w Prowansji Fraxinetum – baza muzułmańskich rozbójników – wykorzystywało Przełęcz do realizacji swojego rozbójnickiego procederu. 

Biskupi byli zaniepokojeni arabskimi napadami prowadzonymi z Fraxinetum. Po uroczystym synodzie, który się odbył 26 maja 969 roku w Rzymie z udziałem Ottona I, papież Jan XIII opowiedział, do jakiego spustoszenia doprowadzili niewierni w okolicach Frassineto – czyli Fraxinetum. I dodał, że biskupstwo Alba tak zostało spustoszone przez Saracenów, że biskupowi Fulcardo, który obecnie stoi na czele tamtejszego kościoła, brakuje kleryków i ludzi, i codzienne potrzeby kościoła zaspoka-ja nie z dochodów, lecz własnej pracy na roli jak zwykły wieśniak. 

Miarka się przebrała kiedy nocą z 21 na 22 lipca 971 roku muzułmańscy zbójcy na przełęczy Świętego Bernarda napadli i obrabo-wali obozujących tam mnichów, którzy  powracali z Rzymu do bur-gundzkiego klasztoru Cluny. Słynny opat Majol był wśród nich. Zażądano olbrzymiego okupu: tysiąca funtów złotem. Pieniądze klasztor natychmiast zapłacił, ale atak na mnichów wzburzył Prowansalczyków. Majol pochodził bowiem z Prowansji, wywodził się z prowansalskich możnowładców. Dlatego też książę Wilhelm I Prowansalski postanowił wyrównać rachunki. Chciał się wedrzeć do Fraxinetum, ale Saraceni wyszli mu naprzeciw i w pobliskim Tourtour doszło do rozstrzygającej bitwy – prawdopodobnie w 973 r. Guillaume, czyli Wilhelm, pokonał Arabów i ostatecznie przegnał ich z Fraxinetum.