Przejdź do treści

Konflikt bliskowschodni nie jest konfliktem religijnym sensu stricto – powodem jego wybuchu nie były czynniki wyznaniowe. Jednak, komponenty religijne są w nim zauważalne. Przede wszystkim nierzadko pojawiają się opinie, że jest to konflikt pomiędzy żydami a muzułmanami. Z kilku względów jest to duże uproszczenie. Po pierwsze, nie wszyscy Palestyńczycy są muzułmanami – są wśród nich także chrześcijanie. Po drugie, nie wszyscy obywatele Izraela wyznają judaizm – są wśród nich także np. Arabowie, zarówno muzułmanie, jak i chrześcijanie czy druzowie. Po trzecie, o ile społeczność muzułmańska w Palestynie i w Izraelu jest stosunkowo jednorodna (są to wyznawcy islamu sunnickiego), o tyle społeczności żydowskie i chrześcijańskie cechują się podziałami na różne (niekiedy silnie zantagonizowane) denominacje. Po czwarte, tożsamość religijna niekoniecznie oznacza wyznawanie danej religii, a raczej przynależność do danej wspólnoty lub pochodzenie z niej – w tym sensie można np. identyfikować się jako chrześcijanin (pod względem kulturowym) i ateista jednocześnie. W Izraelu takie sytuacje nie należą do rzadkości.

W konflikcie bliskowschodnim kontekst religijny wykorzystywany jest w wymiarze symbolicznym oraz moralnym. Jako przykład można wskazać wizyty konserwatywnych żydów (np. polityków, osadników) na terenie meczetu Al-Aksa, które postrzegane są przez muzułmanów jako brak szacunku i prowokacja. Nierzadko stanowią one wstęp do eskalacji przemocy pomiędzy Izraelczykami a Palestyńczykami. Takie sytuacje były zauważalne np. na początku intifady Al-Aksa czy toczącej się właśnie wojny Izraela z Hamasem. W wymiarze moralnym państwa muzułmańskie – co do zasady – udzielają wsparcia Palestyńczykom, zaś państwa ze znaczącą diasporą żydowską popierają Izrael.